Nasza Niunia jest niesamowitym obserwatorem. Kiedy pochylam się nad nią patrzy mi głęboko w oczy, ale jak tylko się odezwę, przenosi swoje błekitne oczęta na moje usta. Jednocześnie spina się i krzywi mordkę dziwiąc się, czemu ona nie wydaje takich fajnych dźwieków. Gdy wsadzam mój palec w jej dłoń, zaciska paluszki i obserwuje. Nie bardzo jeszcze panuje nad łapkami. Nos ma ciągle podrapany, ledwie jeden strupek się zagoi, to już kolejny zdobi nosek.
Tydzień temu oglądałyśmy razem "Odlot". Mała jak zwykle wieczorem postanowiła, że nie będzie spać, więc wzięłam ją na ręce i z niedowierzaniem obserwowałam, z jakim zafascynowaniem ogląda film. Patrzyła się w totalnym skupieniu przez dobre 20 minut. Dziś powtórka z rozrywki - Gwiezdne Wojny! Nie lada gratka, bo te miecze świetlne tak fajnie błyszczą, wszystko się rusza i wybucha, normalnie wow! Nieopatrznie próbowałam w tym samym czasie nakarmić dziecko z butelki - Mała jednym końcem ust ciamkała mleko, a drugim, tym którego nie widziałam, wylewała wszystko na siebie :D
Kolejną niedawno odkrytą atrakcją jest żyrandol. To akurat jest dziwne, bo żyrandol rzadko świeci, do tego jest biały na tle białego sufitu. Ale najwyraźniej dziecko jest nim zafascynowane. Dziś mój jedyny przywalił Niunią w tenże element naszego mieszkania. Nie pytajcie jak ani czemu, po prostu Małżon poszedł wyjąć Małą marudzącą z wózka, a ja skupiona nad pracą przy kompie tylko usłyszałam brzek żyrandola. Gdy się odwróciłam żyrandol sie kiwał, a Mąż z Niunią na ręku mieli niewinne miny. Mąż twierdzi uparcie, ze nic takiego się nie stało i że to mucha była ....
Zaliczyliśmy dwie doby bez kupy - ale emocje. W każdej chwili spodziewałam się mega-kupy. Już podejrzewalismy, że Mała zbiera amunicję i wystrzeli z premedytacją jutro u pana ortopedy, ale na szczęście Małżon zdołał wycisnać z niej co trzeba :)
środa, 9 maja 2012
poniedziałek, 7 maja 2012
30 rocznica ślubu...
... ale jeszcze nie nasza :P
30 rocznicę ślubu obchodzą w tym tygodniu moi kochani rodzice. Z tej okazji odbyła się u nich mała impreza z udziałem najbliższej rodziny. My naszej obecności nie potwierdzaliśmy, bo Małżon akurat w niedzielę musiał iść do pracy na 14. Tymczasem udało się zrobić rodzicom niespodziankę, zjawiając się w czwórkę z moją siostrą w naszym małym samochodzie wypełnionym krzakami magnolii :D (peugeot 206 + 3 osoby + dziecko w foteliku + wózek w bagażniku + metrowej wysokości 3 krzaki gdzie się da) Stwierdziłyśmy z siostrą, że rodzice jeszcze takich roślinek nie maja. Oby tylko krzaki chciały rosnąć na tym wywizdowie. Niestety Małżon musiał jednak do pracy jechać. Aluśka jak zwykle dokazywała, ani myślała spać gdy w około tyle się działo. Najlepiej było u babci na rękach :D Babcia gaduła ciągle zagadywała Alusię, albo śpiewała jej piosenki :) Alusia nie chciała by babcia gadała po próżnicy i starała się podtrzymywać elokwentną rozmowę.
30 rocznicę ślubu obchodzą w tym tygodniu moi kochani rodzice. Z tej okazji odbyła się u nich mała impreza z udziałem najbliższej rodziny. My naszej obecności nie potwierdzaliśmy, bo Małżon akurat w niedzielę musiał iść do pracy na 14. Tymczasem udało się zrobić rodzicom niespodziankę, zjawiając się w czwórkę z moją siostrą w naszym małym samochodzie wypełnionym krzakami magnolii :D (peugeot 206 + 3 osoby + dziecko w foteliku + wózek w bagażniku + metrowej wysokości 3 krzaki gdzie się da) Stwierdziłyśmy z siostrą, że rodzice jeszcze takich roślinek nie maja. Oby tylko krzaki chciały rosnąć na tym wywizdowie. Niestety Małżon musiał jednak do pracy jechać. Aluśka jak zwykle dokazywała, ani myślała spać gdy w około tyle się działo. Najlepiej było u babci na rękach :D Babcia gaduła ciągle zagadywała Alusię, albo śpiewała jej piosenki :) Alusia nie chciała by babcia gadała po próżnicy i starała się podtrzymywać elokwentną rozmowę.
Alusia z dziadkami!
piątek, 4 maja 2012
u dziadków na majówce
Wybyliśmy na 3 dni do moich rodziców za miasto. Dziadkowie dosłownie pieją z zachwytu nad Małą. Nic dziwnego, to ich jedyna jak na razie wnuczka i póki co nie zanosi się na więcej. Chyba, że moja Sis zrobi wszystkim niespodziankę :D Babcia i prababcia z uśmiechem na ustach znosiły wszystkie fochy i płacze Małej, godzinami woziły ją w wózku nawet gdy już głęboko spała. Nawet dziadek wybrał się sam z Niunią na spacer, o co bym go w życiu nie podejrzewała. Generalnie w szoku jestem! To chyba jednak prawda, że człowiek dopiero wnukom jest w stanie dać tyle miłości, na ile zasługują. Ja od moich dziadków też dostałam jej bardzo dużo. Cieszę sie, że moje dziecko ma wszystki dziadków w komlecie i mam nadzieje, że będzie ich miało jeszcze długo, żeby mogło w pełni się sobą nawzajem nacieszyć.
Teraz będzie kryptoreklamowo: Niunia dostała od dziadków łóżeczko! Ale to mama je wybierała :P Łóżeczko turystyczne, składane w kolorze niebieskim. Naprawdę udany zakup, przyda się na rodzinne wyjazdy. Ma podwieszany poziom dla malutkich dzieci, przewijak, moskitierę, półeczkę na podręczne akcesoria, do tego taką śmieszną pozytywkę ze światełkiem i wibracjami :D Niuńka przetestowała łóżeczko i wyraziła pozytywną opinię :)
Ja w końcu trochę odżyłam i odpoczęłam. Mała bardzo sie uspokoiła w ciągu ostatnich dni, nie marudzi już tak bardzo przed snem, przekonała się do zasypiania ze smokiem (chociaż strzeba go kilka razy załadować po kolejnych wystrzeleniach), rączki też jakby trochę spokojniejsze i nie zawijamy już Ali w kocyk do usypiania. Za to przy piersi dalej dramatycznie - popołudniami i wieczorami Mała drze się i wykręca jak tylko mleko przestaje samo wypływać z piersi i trzeba trochę wysiłku do zdobycia go. Leniwa dziewuszka :P
Zaszalałam w środę! Uszyłam Młodej sukienkę! Bardzo prostą. Materiał wygrzebała moja mama z jakichś moich starych zapasów, wystarczyło go na styk. Koroneczki zakupiłam w środę rano będąc z mamą na zakupach (tych koroneczke przeróżnych to nakupiłam na 5 sukienek! kiedyś powstaną) Niunia z sukienki zadowolona, chociaż Tata marudzi, że mu się dziecko wysuwa z rąk :P
Teraz będzie kryptoreklamowo: Niunia dostała od dziadków łóżeczko! Ale to mama je wybierała :P Łóżeczko turystyczne, składane w kolorze niebieskim. Naprawdę udany zakup, przyda się na rodzinne wyjazdy. Ma podwieszany poziom dla malutkich dzieci, przewijak, moskitierę, półeczkę na podręczne akcesoria, do tego taką śmieszną pozytywkę ze światełkiem i wibracjami :D Niuńka przetestowała łóżeczko i wyraziła pozytywną opinię :)
Ja w końcu trochę odżyłam i odpoczęłam. Mała bardzo sie uspokoiła w ciągu ostatnich dni, nie marudzi już tak bardzo przed snem, przekonała się do zasypiania ze smokiem (chociaż strzeba go kilka razy załadować po kolejnych wystrzeleniach), rączki też jakby trochę spokojniejsze i nie zawijamy już Ali w kocyk do usypiania. Za to przy piersi dalej dramatycznie - popołudniami i wieczorami Mała drze się i wykręca jak tylko mleko przestaje samo wypływać z piersi i trzeba trochę wysiłku do zdobycia go. Leniwa dziewuszka :P
Zaszalałam w środę! Uszyłam Młodej sukienkę! Bardzo prostą. Materiał wygrzebała moja mama z jakichś moich starych zapasów, wystarczyło go na styk. Koroneczki zakupiłam w środę rano będąc z mamą na zakupach (tych koroneczke przeróżnych to nakupiłam na 5 sukienek! kiedyś powstaną) Niunia z sukienki zadowolona, chociaż Tata marudzi, że mu się dziecko wysuwa z rąk :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)

